O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę
Tytuł oryginału: Vom kleinen Maulwurf, der wissen wollte, wer ihm auf den Kopf gemacht hat.
Tekst: Werner Holzwarth
Ilustracje: Wolf Erlbruch
Tłumaczenie: Łukasz Żebrowski
Liczba stron: 32
Format: 210 x 147 mm
Dla kogo: dla dzieci 2+ i dorosłych z dużym poczuciem humoru :D
cena: ok 29 zł
Premiera: luty 2015

„Stało się to pewnego dnia…” a dokładnie 10 lat temu, w Polsce. Wtedy to, pierwsze wydanie książki pt. „O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę” wzbudziło niezłe kontrowersje, zainteresowanie i wywołało burzliwe dyskusje. Książka jako pierwsza poruszyła temat mało uroczy, a bardziej bezpośrednio, temat dosłownie „gówniany”. W literaturze dziecięcej do tej pory niespotykany. Można więc stwierdzić, że historia o… kupie zapoczątkowała swoistą rewolucję w tematyce książek dla dzieci.

O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę

„Ale jak to? Książka o kupie? Naprawdę? Dla dzieci?” – tak reagują na nasz egzemplarz znajomi. Historia małego krecika nadal budzi wiele sprzecznych opinii wśród moich znajomych i dzieci. Czasem zawstydza. Czasem zniesmacza. Moją rodzinę bawi do łez!

„O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę” zostało przetłumaczone na 27 języków! Co stoi za sukcesem książki?

Moim zdaniem oszczędny tekst Wernera Holzwartha – profesora komunikacji wizualnej (a jakże!) na Uniwersytecie w Weimarze. „O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu na robił na głowę” to kryminał dla dzieci. Kryminał na opak! Głównemu bohaterowi bowiem, nic nie ginie. Kret zostaje „obdarowany” czymś. „To coś było owalne, brązowe, trochę kiełbaskowate i traf chciał, że spadło mu prosto na głowę.”

O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę
Zwierzę, początkowo rozzłoszczone, wyrusza na poszukiwanie sprawcy zdarzenia. Z dociekliwością detektywa próbuje rozwikłać zagadkę. Konsekwentnie przepytuje różne zwierzęta, zasięga też opinii ekspertów. A kiedy udaje mu się rozwiązać zagadkę… nie, nie zdradzę Wam zakończenia. Zachęcam do lektury!

O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę

Tekst uzupełniony kanciastą, energiczną kreską Wolfa Erlbrucha. Obrazki są znakomite! Nie ma tu żadnej sztuczności, grafik ograniczył się do tego, co istotne, kolorystyka jest stonowana. Prostota obrazu mnie ujęła.

O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę

Książka, która poprawia mi nastrój. : ) Świetnie się nią czyta. Dorosły, naśladujący (co tu dużo mówić, kłopotliwe) odgłosy zwierząt jest dla dziecka ogromnie zabawny! Warto pokazać dziecku, że można się pośmiać z samego siebie, to ważna umiejętność! Mama to potrafi, tata to potrafi, to ja też. O tematach trudnych, można rozmawiać w sposób elegancki, z klasą choć zabawnie. Przyczepiam się jedynie do puenty. Trochę w stylu bajek Ezopa. Sami ocieńcie!

O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę

Jeśli Twój maluch lubi książki bez słów, to pewnie zainteresuje go duża rozkładówka: Miasteczko Mam Oko (klik). Dla spostrzegawczych poszukiwaczy przygód w sam raz!

U lala fiu fiu


Dziękuję Ci, że czytasz mojego bloga, mam nadzieję, że tekst okazał się inspirujący. Zapraszam Cię do przeczytania innych moich tekstów na U lala fiu fiu lub na Facebooku. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w komentarzu.


  • nie da się ukryć, że tematyka fekalna od małego fascynuje :) a niektórym, jak obserwuję dorosłych, wcale z wiekiem nie mija… szkoda, że nie znałam książeczki jak mój syn był mniejszy bo obrazki przefajne :)
    http://www.roomrebel.com